Wyróżnione
Opublikowany w Blog

Do zobaczenia…

Znów mam okropną ochotę zamknąć wszystkie blogi i uciec. Wiem, że to głupi pomysł.

Na chwilę przynajmniej muszę zamknąć Dom Peonii i pobyć w nim sama. Mam nadzieję, że się nie pogniewacie. Muszę pomyśleć, a wyrzuty sumienia, że nie piszę, trochę mi przeszkadzają.

Opublikowany w Blog, hobby, Internet, Tekstowe

Bierut rację miał

Pisałam już o mej głębokiej niechęci do robienia zakupów. Zakupy to prawdziwa nuda, zwłaszcza gdy trzeba je robić osobiście. A zważywszy, że sklepy mamy coraz większe, to nie tylko nuda, ale jeszcze męczarnia. Chyba że…

Chyba że robimy zakupy w Internecie. Wtedy wszystko staje się proste, żeby nie powiedzieć uproszczone, nadmiernie.

Moje nieskomplikowane potrzeby plastusiowe zaspokajam doskonale w sklepach plastycznych, ceramicznych i na Aliexpress, takim chińskim Allegro, tylko jeszcze większym. Pierwsze zamówienie to był pewien strach: dojdzie nie dojdzie? Ale doszło, trochę kiepsko zapakowane, ale w komplecie. I od tego czasu co jakiś czas kupuję sobie tam różne drobiazgi, które kompleks Plastusia zaspokajają.

A rzeczy tam kupowane są o wiele tańsze niż te kupowane w innych miejscach. Pan małżonek mówi z przekąsem, że to dlatego, że produkowane są i wysyłane przez uciemiężonych chińskich pracowników. Mam z tym pewien problem, ale szybko się rozgrzeszam, bo czy fakt, że ja nie kupię kompletu 12 pędzelków za 11 PLN (wysyłka darmowa, 60 dni gwarancji na dostarczenie zakupu) komukolwiek się poprawi? A mnie się pogorszy, bo będę musiała te same pędzelki kupić w Polsce, na sztuki, po 2-15 PLN za pędzelek.

Jasne, że poprawi się wszystkim pośrednikom, którzy nie będą mieli obiekcji i kupią komplet pędzelków w Chinach, a potem go rozparcelują i sprzedadzą na sztuki. Ale, ale – czy ja chcę poprawiać los polskich pośredników czy chińskich pracowników?

Nie żartuję – przebicie w Polsce niektóre specjalistyczne przedmioty z Chin mają wyjątkowo duże. Na przykład te pędzelki. Albo komplet gładzików do gliny; za 6,50 w paczuszce z Chin, w sklepie dla ceramików, identyczne, ale już za 45 złociszy.

Pan małżonek słucha moich argumentów, ale widzę, że choć rozumie, to i tak nie popiera. I tak wychodzę na wyzyskiwaczkę. Miał rację Bierut, co moją rodzinę wszelkiego stałego majątku pozbawił – wyzysk wyssałam z mlekiem matki.